Historia odwagi z Azji Środkowej. Opowieść na Dzień Kobiet

Nurhon Jułdaszchodżajewa

Był koniec lat dwudziestych. W miastach Azji Środkowej zaczynało się coś zmieniać. Historia wydarzyła się na terenie dzisiejszej Uzbekistanu, głównie w Dolinie Fergańskiej. Na ulicach wciąż dominował stary porządek – bazary pełne przypraw, wąskie uliczki, mężczyźni w czapkach tubetejkach i kobiety idące cicho, z twarzami zakrytymi gęstą zasłoną z końskiego włosia. Tak wyglądało życie od pokoleń.

A jednak gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawiła się scena teatralna.

To właśnie tam stanęła młoda dziewczyna – Nurhon Jułdaszchodżajewa. Dziś trudno nawet powiedzieć dokładnie, gdzie się urodziła. Wiadomo tylko, że przyszła na świat na początku XX wieku w zwykłej, tradycyjnej rodzinie. Nikt nie przypuszczał wtedy, że jej imię zapisze się w historii regionu.

Teatr w tamtym czasie był czymś nowym, trochę obcym dla miejscowej rzeczywistości. A kobieta na scenie – to już w ogóle sprawa nie do pomyślenia dla wielu ludzi. Nurhon jednak zdecydowała się spróbować.

Mówią, że była odważna. Inni wspominają, że po prostu wierzyła, iż świat się zmienia i że kobiety też powinny mieć w nim swoje miejsce.

W tamtych latach zaczęto mówić o nowych prawach dla kobiet. Zachęcano je do nauki, do pracy, do wychodzenia z domów. Na wiecach i spotkaniach pojawiały się kobiety, które publicznie zdejmowały zasłony. Dla jednych był to symbol nowej epoki, dla innych – zamach na tradycję.

Nurhon znalazła się dokładnie na tej granicy.

W 1928 roku zagrała w spektaklu. Jedna ze scen była prosta, ale mocna – bohaterka zdejmuje czaczwan. Gest teatralny, krótki moment na scenie. Publiczność patrzy, zapada cisza.

Tyle że Nurhon zrobiła coś jeszcze. Ten sam gest powtórzyła poza teatrem. Publicznie zdjęła zasłonę z twarzy.

Dla wielu mieszkańców jej rodzinnego miasta był to szok. Dolina Fergańska była miejscem, gdzie tradycja trzymała się bardzo mocno. Plotki rozeszły się błyskawicznie. Najpierw szeptano na bazarze, potem mówiono już głośno.

Zaczęła się presja.

Najpierw na rodzinę. Potem na nią samą. W takich miejscach opinia społeczności potrafi być ciężarem nie do uniesienia.

I wtedy wydarzyło się coś, co do dziś brzmi jak ponura opowieść z innej epoki. Brat Nurhon, przekonany że dziewczyna przyniosła rodzinie wstyd, zabił ją.

Miała zaledwie kilkanaście lat.

Jej historia nie zniknęła jednak w ciszy. Wręcz przeciwnie – zaczęto o niej mówić coraz więcej. Powstała sztuka teatralna zatytułowana „Nurhon”, wystawiana na scenach w całym regionie. Artyści malowali jej portrety, rzeźbiarze tworzyli pomniki.

Imię Nurhon pojawiało się potem na tabliczkach szkół, ulic i różnych instytucji.

Ale pamięć o niej do dziś jest skomplikowana.

Dla jednych była symbolem odwagi. Dziewczyną, która jako jedna z pierwszych powiedziała: kobiety też mają prawo wybierać własną drogę.

Dla innych jej historia pozostaje ostrzeżeniem. Przypomnieniem, że wielkie zmiany społeczne potrafią rozrywać całe społeczności, a czasem także rodziny.

Jedno jest pewne – Nurhon Jułdaszchodżajewa była jedną z tych osób, które znalazły się dokładnie w miejscu, gdzie historia skręca w nową stronę. I zapłaciła za to najwyższą cenę.

Pomnik Nurhon Jułdaszchodżajewej w Margilanie

Zdjęcie pomnika Nurhon Jułdaszchodżajewej w Margilanie.

Pomnik został ustawiony w 1968 roku przez rzeźbiarza Walentina Klevancowa przed Domem Kultury w Margilanie. Został zdemontowany w 1991 roku po rozpadzie ZSRR, ponieważ był uznawany za symbol epoki „Hujum” i nie odpowiadał ideologicznym założeniom postsowieckiego Uzbekistanu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *