Karkonosze i tajemnica w Mysłakowicach, o której robi się głośno. Ta książka może być hitem

Dziennik z Mysłakowic – Niezwykły dokument zjawisk duchowych

Zaczęło się od telefonu. Zwykła sprawa — ktoś potrzebuje pomocy po śmierci bliskiej osoby, podejrzenie błędu medycznego, dokumenty, procedury. Nic, czego nie da się ogarnąć. I pewnie na tym by się skończyło, gdyby nie jedno zdanie rzucone już na koniec spotkania.

„Chciałabym porozmawiać z panem o pana drugiej profesji…”

Dariusz Foint, na co dzień zajmujący się dochodzeniem odszkodowań, przyjechał do Mysłakowic z Poznania w zupełnie konkretnym celu. Kilkaset kilometrów, rozmowa, wyjaśnienia. I wtedy pojawiło się zdjęcie. Takie, które — jak sam przyznaje — na początku przyjął chłodno. Bez emocji.

Tylko że to był dopiero początek.

Kilka dni wcześniej, 27 października 2025 roku, zmarła kobieta. Nie została pochowana w Mysłakowicach. A jednak — trzy dni później — miała się pojawić na obrazie z kamerki przy jednym z domów właśnie tutaj. 31 października. Niby zwykła data, ale jednak… Halloween.

I od tego momentu coś się zaczęło.

Mieszkańcy mówią o zdarzeniach, które trudno ubrać w logiczne ramy. O sytuacjach, które jednego dnia wydają się błahe, a następnego zaczynają niepokoić. Świece, które zachowują się inaczej, niż powinny. Nadpalone szkło. Drobne rzeczy, które same w sobie nic nie znaczą — dopóki nie zacznie się ich zbierać w całość.

Foint twierdzi, że ta historia miała sens. Że to nie był przypadek. Według niego duch zmarłej kobiety próbował przekazać coś ważnego — tajemnicę związaną ze swoim życiem. Coś, co ostatecznie zostało odkryte i co przyniosło jej… spokój. Albo przynajmniej jego namiastkę.

W całej tej opowieści pojawia się też wątek wróżki z Jeleniej Góry, zapowiedzi „kogoś”, kto ma przyjść i wszystko wyjaśnić, oraz listów, o których wcześniej nikt nie mówił. I nagle okazuje się, że ten ktoś faktycznie się pojawia. Z zewnątrz. Z Poznania.

Brzmi niewiarygodnie? Pewnie dla wielu tak. Dlatego autor w książce „Dziennik z Mysłakowic – Niezwykły dokument zjawisk duchowych” nie ogranicza się tylko do opowieści. Zapowiada konkret: analizy zdjęcia pod kątem ewentualnego wygenerowania przez AI, opinie specjalistów, stanowisko grafika. Podobno siedem różnych narzędzi wykluczyło ingerencję sztucznej inteligencji. Do tego sytuacja dość nietypowa — kilku biegłych sądowych miało uznać autentyczność zdjęcia tak szybko, że odmówili dalszej ekspertyzy, żeby nie generować kosztów.

I tu zaczyna się miejsce na pytania. Więcej niż odpowiedzi.

Jedni wzruszą ramionami. Inni będą chcieli zobaczyć to zdjęcie na własne oczy. Jeszcze inni przyjadą do Mysłakowic, bo takie historie mają w sobie coś, co przyciąga. Niezależnie od tego, czy się w nie wierzy.

Dla regionu Karkonoszy to też ciekawy moment. Bo nagle niewielka miejscowość trafia do rozmów, do internetu, do historii, która może pójść dalej. Dużo dalej.

A sama książka? Autor nie ukrywa, że może być o niej głośno. I patrząc na to, ile emocji już teraz budzi ta historia — trudno wykluczyć, że faktycznie może stać się jednym z tych tytułów, o których mówi się więcej, niż planowano na początku.

Dziennik z Mysłakowic Niezwykły dokument zjawisk duchowych

Reszta ma się wyjaśnić podczas spotkań z autorem. Tam podobno mają paść szczegóły, których w książce nie będzie albo będą tylko zarysowane.

I być może dopiero wtedy okaże się, czy to jeszcze opowieść… czy już coś więcej.

Na koniec konkrety. Premiera książki zaplanowana jest na 24 maja, godzina 16:00, ulica Widokowa 9 w Ścięgnach (teren Camp66). Wstęp wolny. Autor zaprasza — i zapowiada, że nie wszystko zostało jeszcze powiedziane.

Premiera książki

Więcej informacji oraz możliwość zakupienia książki na stronie autora: HistorieDuchowe.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *